Czytając Neuhausa – 7

*

im mniejsza h, tym więcej trzeba będzie nacisku, czyli F, dla otrzymania silniejszego brzmienia. Równie łatwo jest ustalić minimum v- H. Neuhaus (s. 118)

*

Wcześniej już napisałam, że rozumiem potrzebę chwili opisywania przez profesora Neuhausa naukowych dowodów. Posługiwania się dość specyficznym językiem, którym nawet dyrygował grą swoich studentów: “v za wielka [...] F za mało” (Sztuka pianistyczna, s. 112).

Możliwe, że to w jakiś sposób rozjaśniało mroki tajemnej wiedzy o pianistyce i porządkowało umiejętności.

Ale też, z mojego punktu widzenia, profesor zapędza się w wyłącznie teoretyczne rozważania. Nie służące niczemu poza dopełnieniem konsekwentnym dowodu, reguły.

jeżeli zbyt powoli pogrążamy się w klawisz – jak gdyby klawisz nie był pierwszym ogniwem systemu dźwigniowego, ale jakąś sprężystą masą w rodzaju surowego ciasta czy miękkiego wosku – to nie otrzymamy dźwięku, ponieważ młoteczek, nie otrzymawszy dostatecznego impulsu, jeśli nawet podniesie się, to jednak w strunę nie uderzy [...] Ale opuśćcie palec na klawisz tylko trochę szybciej, a już otrzymacie ten pierwiastkowy dźwięk” (s. 118)

Jest to przykład pasji naukowej profesora do badania granic, jak sam mówi “górnej” i “dolnej” konkretnego zjawiska (granicy v, granicy h, etc.). Można dostać zawrotu głowy stężenia symboli na kilku zaledwie stronach książki.

Nie rozumiem, po co badać praktycznie takie oczywiste zjawisko, jak dolną granicę v?

Nie spotkałam się nigdy w mojej nauczycielskiej praktyce z takim problemem – to znaczy totalnego nieczucia klawiatury i “niemej gry” (problem “niedogrywania” może pojawić się w szybkich tempach, lecz nie z powodu nieznajomości granicy dolnej v lub F).

Dla mnie jest to mnożenie definicji dla samych definicji, sztuki mechaniko-fizyki dla samej sztuki.

Nie rozumiem zjawiska. Przez ostatnie trzy lata przewinęło się przez moje studio około 250-300 osób przeróżnych mniej i bardziej zaawansowanych amatorów i początkujących (straciłam rachubę po zgubieniu telefonu; nie było też powodu prowadzenia danych studentów-meteorytów). Żaden jednak z nich nie popisał się takim brakiem wyczucia praw fizyki.

Na kolejnej stronie (119) profesor pisze o “górnej granicy h“:

Zwiększając stopniowo h, dojdziemy wreszcie do granicy, na której systematycznie wzmacniany dźwięk przeobrazi się w swoje przeciwieństwo – w stuk. Spróbujmy teraz, pozostawiając niezmienne m [jak to ładnie brzmi: "niezmienne" m], zmniejszyć v (oczywiście kierując się słuchem), a otrzymamy prawie tuż obok stuku wspaniały, metaliczny dźwięk. Oto i górna granica F“.

Możliwe, że było aż tak źle z umiejętnościami ruchowymi i wrażliwością studentów, że profesor musiał przeprowadzać takie dziwne fizyczno-akustyczne eksperymenty.

Kto jednak naprawdę gra w ten sposób i wykonuje takie ruchy? Przypomina to test wytrzymałości (brzmieniowej?) instrumentu na etapie jego produkcji. Jaki to ma związek z artykulacją, tworzeniem wypowiedzi muzycznych?

Rozumiem, że powyższy cytat opisuje sytuację, w której zmienia się jedynie v. Niezmienne zaś  pozostają: h, F, m ;)

No i właśnie, to zmniejszanie v (jak można się domyślać chodzi o v ruchu w dół, na klawiaturę, a nie v utworu) to jest to właśnie bardziej wchodznie w coś  “w rodzaju surowego ciasta czy miękkiego wosku” (gdyby wykonywać ten eksperyment w wolnym tempie, bo chyba nie w szybkim).

Niezbędne wówczas byłoby powstrzymanie twardego spadku ręki (z przesadnej h, przy przesadnej F), unikanie twardego ataku na klawisz, niezależnie od h, jakie by kto sobie życzył.

Przesadne h mija się z celem – zwłaszcza przy dużych szybkościach utworu, ponieważ ręce muszą błyskawicznie i czujnie przenosić się  z miejsca na miejsca. Być niemal w ciągłym kontakcie z klawiaturą. Niezależnie od artykulacji. Ręce musza mieć pod palcami klawisze, możliwie jak najszybciej, tuż przed uderzeniem. Trudno mi dostrzec dziś jakiekolwiek zastosowanie słuchowe, dźwiękowe, ruchowe takich eksperymentów gimnastyczno-fizycznych.

Nie rozumiem celu ustalania “gornej granicy h” – z punktu widzenia czysto fizyczno – mechanicznego.

Przekazywanie energii klawiszom, zwłaszcza w szybkich tempach nie ma nic wspólnego z ustalaniem wysokości h. Jak już napisałam – ruch ma być zwinny, szybki, sprawny – możliwie po najbliższej odległości ponad klawiaturą (po najkrótszym niezbędnym wektorze, lub często trajektorii ;) , aby ręka, palce mogły być czujne i skuteczne.

Nie widzę możliwości zaatakowania klawiatury z “gornej granicy h” i uderzenia w 4-5 klawiszy (akordu), lub choćby w 3 – z jako taką gwarancją celności (czy forte nie dotyczy często właśnie gęstego brzmienia bogatych w dźwięki akordów?).

Być może dałoby się coś takiego wyćwiczyć – podobnie jak można nauczyć się wrzucać karty do gry do kapelusza, z odległości metra, czy dwóch. Tylko, po co?

Górna granica h, F, v – i cały ten naukowy zawrót głowy – jawią mi się jako abstrakcja dla samej abstrakcji. Przynajmniej dziś. Tu i teraz.

Skrupulatność zaś i sumienność profesora w wypełnianiu luk definicji, wizualizacji, słucho-wizacji – może wywrzeć mylne wrażenie, że jest to koniecznością w warsztacie pianistycznym i sztuce pianistycznej.

Wcale jednak tak nie jest. Konsekwencja, logika, sumienność ponad miarę – jest często (jeśli nie zawsze) zgubna w sztuce. To ryzyko nudzenia, sztywności, przewidywalności.

Przytoczę tu bajkę. Pewien mistrz tkactwa wykonywał jedyne pod słońcem, piękne i niepowtarzalne kobierce. Wielu innych tkaczy, wiele warsztatów próbowało doścignąć jego mistrzostwo i odgadnąć tajemnicę. Nikomu jednek nie udawała się podobna sztuka. Brakowało “czegoś” – nieuchwytnego, niemożliwego do rozgryzienia, do zauważenia. Co się okazało w końcu? Mistrz w każdym swoim dziele popełniał …błąd. Omyłkę we wzorze. Żaden nie był matematycznie doskonały, żaden wzór czy ornament nie był dosłownie powtarzany. Nie tworzył sztywnych symetrii, doskonałych kopii, odbić. Taką to prostą sztuczkę miał mistrz.

I warto o tym pamiętać. Wszelka nadmierna konsekwencja, a już zwłaszcza wszelki zacisk szczęk i dosłowność – nie owocują niczym interesującym w sztuce.

____________________

Wszelkie komentarze lub pytania mile widziane.

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.