Regina Albrink – zwycięstwo ducha nad materią

04/01/2010

Regina Albrink – www.regina-albrink.nl

*

Amsterdam, 27 grudnia 2009

*

Recital Reginy Albrink (Kerstrecital) odbył się w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, w Sali Kameralnej Het Concertgebouw w Amsterdamie.

Pianistka sprawiła na mnie wrażenie wykonawczyni o dużej, naturalnej muzykalności i sporych możliwościach interpretacyjnych. Na tle innych pianistów holenderskich, których miałam okazję do tej pory posłuchać, jest jedną z najciekawszych osobowości.

Z koncertu wyniosłam bardzo pozytywne wrażenia na temat talentu i umiejętności Reginy Albrink – aczkolwiek, jak sądzę, był to jeden z najgorszych dni w koncertowej karierze tej znanej w Holandii wykonawczynie Chopina i Liszta – absolwentki m.in. Akademii F. Liszta w Budapeszcie…

*

Czytaj resztę wpisu »

Czytając Neuhausa – 8

12/12/2009

*

Na lekcjach często nazywam pierwszy palec lewej ręki „wiolonczelistą” lub „waltornistą”, ponieważ w „partyturze” fortepianowej stale pełni taką rolę, jaką w partyturze orkiestrowej pełni wiolonczela lub waltornia” – H. Nauhaus

(Sztuka pianistyczna, s. 124). Tak. Nie chodzi o motywy, o pojedynczy dźwięk (?), o partie melodyczne, o głosy – chodzi o palec. Pierwszy palec lewej ręki. Ileż takich partytur fortepianowych można by znaleźć? Profesor znalazł: Etiudę Tableau c-moll nr 7, oraz koniec Etiudy Tableau d-moll nr 8 z op. 39 Rachmaninowa („typowe solo pierwszego palca lewej ręki”).

O ile porównanie w formie: „typowe solo o brzmieniu wiolonczeli” mogłoby działać na wyobraźnie, o tyle „typowe solo palca – wiolonczelisty” jest jakimś dziwnym, dezorientującym pomieszaniem pojęć.

Jakie znaczenie ma fakt, że jest to pierwszy, lub trzeci palec? Oczywiście zgodnie z zasadami aplikatury, ta rola przypadnie pierwszemu palcu, ale cóż z tego?

Czytaj resztę wpisu »

Czytając Neuhausa – 7

12/12/2009

*

im mniejsza h, tym więcej trzeba będzie nacisku, czyli F, dla otrzymania silniejszego brzmienia. Równie łatwo jest ustalić minimum v- H. Neuhaus (s. 118)

*

Wcześniej już napisałam, że rozumiem potrzebę chwili opisywania przez profesora Neuhausa naukowych dowodów. Posługiwania się dość specyficznym językiem, którym nawet dyrygował grą swoich studentów: „v za wielka [...] F za mało” (Sztuka pianistyczna, s. 112).

Możliwe, że to w jakiś sposób rozjaśniało mroki tajemnej wiedzy o pianistyce i porządkowało umiejętności.

Ale też, z mojego punktu widzenia, profesor zapędza się w wyłącznie teoretyczne rozważania. Nie służące niczemu poza dopełnieniem konsekwentnym dowodu, reguły.

Czytaj resztę wpisu »

Czytając Nauhausa – 6

11/12/2009

*

Wszyscy wielcy wirtuozi [...] przez pewien czas w młodości bardzo lubili i walić i rąbać” – H. Nauhaus

*

jest to, by tak rzec „ośli most” przyszłego wirtuoza” (s. 117)

Profesor ma na myśli przesadne fortissimo i prędkość, które fascynują przyszłych „wirtuozów wielkich sal i tysięcznych audytoriów„.

Prawdziwy, żywiołowy wirtuoz „rzuca się” na tę trudność i przezwycięża ją z powodzeniem [...] Oto dlaczego tak często w grze młodych wirtuozów, którym sądzone jest być wielkimi pianistami, słyszymy przesadę w szybkich tempach i w sile dźwięku

Henryk Neuhaus przytacza tu przykład Richtera i Horovitza. Co do Gilelsa, to podobno „nie walił, ale lubił grać bardzo silnie i bardzo szybko„.

A któż nie lubi ekscytować się szybkością u początków swojej edukacji pianistycznej?

Czytaj resztę wpisu »

Czytając Neuhausa – 5

11/12/2009

*

kolumny [palce], trafniej: łuki pod sklepieniem ręki [...]

w zasadzie można obciążyć ciężarem całego naszego ciała” – H. Neuhaus

*

W czasie czytania niektórych stron „Sztuki pianistycznej”, powinien pojawiać się ekran z ostrzeżeniem (niczym w trakcie telewizyjnej transmisji pojedynku magów „Nowy Uri Geller”) :

Uwaga!

Doświadczenia wykonywane są przez profesjonalnych mentalistów.

Pod żadnym pozorem proszę nie wykonywać ich samodzielnie w domu!

Czytaj resztę wpisu »

Czytając Neuhausa – 4

11/12/2009

*

po co ta abrakadabra z dodatkiem algebry?” – H. Neuhaus

*

Nareszcie mam czas, aby spokojnie przeczytać dzieło Profesora Neuhausa, od deski do deski, ponownie po wielu latach. Po dostarczeniu pocztą książki rzuciłam się od razu na rozdział IV „O pracy nad techniką”. I rzecz jasna wpadło mi od razu w oko zdanie:

Doścignąć i prześcignąć Bacha! – czy nie jest to zadanie godne radzieckiej pedagogiki muzycznej?”

Nie da się zgadnąć po przeczytaniu sąsiednich dwu akapitów, czy 2 stron, czy profesor tak na serio, czy tylko kpi? Trzeba przeczytać 1 – 2 rozdziały, aby się wkręcić w klimat książki i wypowiedzi profesora. Czytaj resztę wpisu »

Czytając Neuhausa – 3

10/12/2009

*

sztuka zawsze stanowic bedzie dla ludzi cos nieprzeniknionego, cos tajemniczego i niepoznawalnego” – H. Neuhaus

*

Czytaj resztę wpisu »

Czytajac Neuhausa – 2

10/12/2009

*

„najtrudniej jest grac bardzo dlugo, bardzo glosno i bardzo szybko”

*

Rozumiem intencje profesora Nauhausa („Sztuka pianistyczna” s.109), ale i te mysl pozwole sobie uzupelnic.

Z pewnego punktu widzenia, jest to powszechnie znana prawda kazdemu praktyklantowi sztuki pianistycznej, lub pedagogowi. Gra bardzo szybka, bardzo glosna i bardzo dluga jest elementem, pojawiajacym sie na dosc odleglej pozycji listy pianistycznych umiejestnosci. Wymaga zaawansowanej wiedzy, aby kontrolowac w pelni i swobodnie calosc wykonania.

Jednak, czy rzeczywiscie „stanowi najwieksza trudnosc w grze na fortepianie” (s. 209) – jak okreslil to Henryk Neuhaus?

Czytaj resztę wpisu »

Czytajac Neuhausa – 1

09/12/2009

*

„bierny ciężar ręki”

*

Henryk Neuhaus uzywal czasami zwrotu, iz reka powinna opadac na klawiature „samym cieżarem reki (biernym ciezarem), bez zadnego nacisku” (Sztuka pianistyczna s. 108). Jest w tym wielka racja, gleboki sens, oraz rozumienie istoty korzystania z sil fizycznych i wlasciwosci fizycznych reki.

Sugerowalabym jednak omijanie slowa „bierny”. Moga sie w nim bowiem kryc pulapki dla wyobrazni studenta. Czytaj resztę wpisu »

Prototyp Piotra Anderszewskiego

30/11/2009

*

Próbując napisać kilka słów na temat interpretacji Piotra Anderszewskiego, zauważam, że muszę jak w zapętleniu powtarzać słowo: „brzmienia”, zamiast wspomagać się synonimami: „dźwięki”, „tony”, „nuty”.

Tak, Piotr Anderszewski rezerwuje sobie słowo: „brzmienia” (jak Franz Kafka literę „K”).

…tworzą one bowiem: perspektywy, plany, poziomy, warstwy, plamy kolorystyczne. O wyraźnych inter-relacjach pomiędzy sobą, o własnych osobowościach, tożsamościach.

[Czuję, że muszę otworzyć całą kartotekę Piotra A. – w celach autodydaktycznych - bo nie dam rady wszystkiego rozgryźć i opisać w jednej "sesji" ;) A ten Proces na dodatek trwa.]

Czytaj resztę wpisu »


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.